wtorek, 10 maja 2016

Pyszna Tajlandia - jedzenie ma znaczenie!

Dzisiaj będzie pysznie! Szkoda, że tylko na zdjęciach… A może to będzie inspiracja do ugotowania czegoś tajskiego? Ja z całą pewnością ugotuję coś w najbliższy weekend! Tymczasem zapraszam was do obejrzenia przepysznych zdjęć prosto z Tajlandii. Tym razem bez zabytków i ciekawych miejsc oraz długich opowieści. Skupmy się na przepysznych daniach kuchni tajskiej, przekąskach prosto z ulicy, czy popularnego sklepu 7Eleven...

Tajskie jedzonko jest pyszne i różnorodne!

czwartek, 21 kwietnia 2016

Zatoka Ha Long - perła Wietnamu

Chociaż opuszczaliśmy już ciepłe południe, wspaniałe słońce, cudowne Nha Trang, nie byliśmy wcale smutni, a to dlatego, że czekała nas podróż do Ha Long. Chociaż w Wietnamie istnieje coś takiego jak sleeping bus, a z południa na północ można też dojechać pociągiem sypialnym, my ze względu na małą ilość czasu wybraliśmy tanie linie lotnicze. W samolocie byliśmy jedynymi białymi lecącymi z Nha Trang, a w zasadzie z Cam Ranh do Haifongu. Lotnisko w Haifongu wyglądało jak Dworzec w Międzyzdrojach, czyli kiepsko. Polecamy wyjść poza obszar lotniska i tam złapać taksówkę, oczywiście targując się z kierowcą, bo to nie stolica, ani wielki Sajgon. Możemy też złapać autobus, ale tutaj nie istnieje pojęcie rozkładu, także może być ciężko. Nasza droga do Ha Long nie była standardowa. Większość turystów wybiera wycieczkę z Hanoi do zatoki, potem 1,2 lub 3-dniowy rejs statkiem, czasem również z noclegiem na statku, ewentualnie na wyspie Cat Ba. My z Haifongu udaliśmy się na wyspę, a dopiero potem "rejsowaliśmy" po zatoce.


To dopiero początek...
"Chodnik" na wysokościach z widokiem na piękna plażę.

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Cudowne widoki z Nha Trang

W końcu udało mi się wkleić wszystkie zdjęcia do notepad’a i skończyć post. Na szczęście dotarła do nas wiosna i tęsknota za azjatyckim słońcem jest troszkę mniejsza i chociaż ostatni weekend nie był najprzyjemniejszy, mamy już za sobą pierwsze wycieczki rowerowe, a po za tym zbliża się ciepełko! Oczywiście nie będą to temperatury na miarę tych wietnamskich, ale na pewno będzie okazja do opalania, a w moim przypadku poprawiania opalenizny, bo ta wietnamska jeszcze mnie nie opuściła… Dzisiaj dalsza część relacji z naszego pobytu w Nha Trang. Tym razem więcej zdjęć i mniej refleksji.

Tęsknię za tymi widokami

czwartek, 18 lutego 2016

Wracają wspomnienia z Nha Trang cz.1

Kolejny lot, kolejny cel i nowe doznania:) W Nha Trang (czyt. nia ciang) spędziliśmy całe 4 dni, a więc będzie tego całkiem sporo. Dlatego też powstaną dwa posty – w pierwszym znajdziecie przydatne porady, a w drugim relacje z naszych wycieczek, Chciałabym wrócić na piękną, ciepłą plażę w Nha Trang i zanurzyć nogi w przyjemnej wodzie! Zwłaszcza teraz… w Polsce mamy paskudną zimę, nie ma śniegu, wieje, jest zimno, ale czasem ciepło i człowiek nie wie, co ma ubrać. Skupmy się jednak na ciepełku, bo musicie wiedzieć, że przed przyjazdem Dariusza do Wietnamu, gdy opowiadałam mu gdzie pojedziemy i co zobaczymy, głównym pytaniem było: a będzie tam ciepełko? W Nha Trang zdecydowanie było ciepełko! Dużo ciepełka, słoneczka i cudownych widoków. W ogóle pierwszy raz w życiu jestem opalona w zimie. Wiem, wiem… zazdrościcie, ja zresztą też sobie zazdroszczę, o ile w ogóle jest to możliwe. Zapomnijcie, że za oknem jest brzydko, zróbcie sobie drinka z palemką, zacznijcie oglądać zdjęcia i czytajcie, a nie długo zapraszam na więcej zdjęć z Nha Trang.

Piękne widoki w Nha Trang.

czwartek, 21 stycznia 2016

Sajgon - wisienka na wietnamskim torcie

Ostatnio raczyłam was moimi, a w zasadzie naszymi wspomnieniami z wycieczki do Sapy. Tym razem będzie mniej ekstremalnie, ciepło i bardziej sympatycznie, bo zaraz po Sapie wyruszyliśmy w cieplejsze miejsca. Zarówno ja, jak i Darek niecierpliwie czekaliśmy na ten moment. Miał duże szczęście, bo dwa dni, które spędził w Hanoi były wyjątkowo ciepłe, ale grudzień trudno było zaliczyć do przyjemnych miesięcy na północy Wietnamu. W Polsce pogoda w grudniu może nie była najgorsza, ale nie oszukujmy się 33 stopnie, jakie oferował nam Sajgon brzmiało dużo lepiej. Pomimo tego, że podróż z Sapy była męcząca i my raczej nie wyglądaliśmy na nowo narodzonych, szybko musieliśmy przepakować torby i jechać na lotnisko. Pech chciał, że w akademiku znowu odcięli wodę i nie mogliśmy wziąć nawet prysznica… Fajnie się zaczyna nie? Teraz, gdy siedzę w domu i ogrzewam się pyszną, jaśminową herbatką prosto z Wietnamu, termometr wskazujący 33 stopnie wydaje się totalną abstrakcją. W Poznaniu mamy -4 stopnie, do tego śnieg, a ja, gdy wychodzę na zewnątrz dygocze z zimna. Oczywiście ubrana jestem tak ciepło, że wyglądam jak bałwanek. Co mnie podkusiło, żeby wracać do kraju w połowie zimy? No dobra… nie można być ciągle na wakacjach;) W sumie powroty też mają swoje plusy. W mieszkaniu mamy ogrzewanie, a biorąc pod uwagę fakt, że w Hanoi bywa teraz naprawdę zimno i brak tam grzejników, radość ma jest naprawdę ogromna! Jeszcze jedno – w końcu mam kuchnię, piekarnik i możliwość ugotowania oraz upieczenia czegoś pyszniastego! Wczoraj robiłam mule, a dzisiaj grzyby, kurczaka po meksykańsku i upiekłam ciasto marchewkowe (wyszło pyszne, z serkiem mascarpone i orzechami...)!


poniedziałek, 18 stycznia 2016

Sapa - Święta w wydaniu ekstremalnym!

Ostatnie tygodnie zaliczę do najbardziej intensywnych w życiu! Tylko przed ślubem byłam tak bardzo zajęta. Podróżowanie, a co najważniejsze, planowanie tego podróżowania zajmuje dużo czasu i pochłania pełno nerwów. W zasadzie od początku grudnia, gdy tylko skończyłam zlecenia, zajęłam się planowaniem naszej podróży, bukowaniem biletów, hoteli itd. W między czasie chodziłam na zajęcia i starałam się czerpać jak najwięcej z życia w Wietnamie… Nasza przepiękna podróż dobiegła końca, ale to nie oznacza końca wpisów, a intensywny początek! W czasie naszego wyjazdu naprawdę wiele się wydarzyło:) Teraz w klimacie typowo zimowym, gdyż w Polsce jest biało, opowiem wam o Sapie, a jest o czym!

Idealny obrazek z Sapy. Zdjęcie zostało zrobione wiosnę, bo wtedy jest tam najładniej...

czwartek, 31 grudnia 2015

Chúc mừng năm mới 2016!

Kochani moi! Jak pewnie wiecie z fejsa lub po prostu wnioskujecie po datach mąż już jest w Wietnamie. Jest tutaj od 22.12 i tak szczęśliwa nie byłam chyba od dnia naszego ślubu! Również ze względu na jego przyjazd i wszelkie planowania pobytu tutaj nie miałam czasu na tworzenie kolejnych wpisów… Ale nie martwcie się, może jutro, przy szumie fal stworzę coś fajnego, bo zdjęć mamy mnóstwo! Tymczasem, chciałabym życzyć wam Wszystkiego Najlepszego! Dużo miłości, radości, spełnienia w nadchodzącym roku. To już 2016! Nasz Nowy Rok zacznie się za cztery godziny, więc powoli zbieramy się zjeść jakieś pyszności w restauracji, a potem kto wie, gdzie nas fale poniosą. W Wietnamie nie jest to zbyt hucznie obchodzona data, ale zawsze powtarzam, że Sylwester to przereklamowana impreza. Ważne jest to, aby w Nowym Roku było jeszcze lepiej! Dla mnie 2015 był niezwykły… Wyjątkowy ślub, wyjazd do Wietnamu, wspaniała podróż poślubna i tyle doświadczeń, życzę sobie, żeby 2016 był równie szczęśliwy!
Całusy dla Was na ten Nowy Rok!
Mąż Dariusz też się dołącza
O Sapie postaram się napisać jak najszybciej, chociaż trauma, jaką przeżyłam w tym miejscu raczej na długie lata zapadnie mi w pamięć!
Na szczęście teraz mamy takie widoki
...i takie